Artykuły

O wejściu w menopauzę

Wejście w środkowy etap życia, któremu towarzyszą wymienione przez panią objawy, nie zawsze jest łatwy dla psychiki. Czujemy, że nasza uroda przemija, że nie jesteśmy już tak atrakcyjne jak dawniej. Dotkliwa może być też świadomość, że okres naszej płodności niebawem dobiegnie końca.

Negatywne nastawienie do tego etapu życia to efekt starego przekonania, że kobieta jest wartościowa i cenna wyłącznie dlatego, że może rodzić dzieci. Przekonanie to wciąż pokutuje w większości kultur na całym świecie. Nawet kobiety na Zachodzie – choć dużo się o tym mówi – nie zdołały w pełni uwolnić się od tego przeświadczenia, które wciąż jest żywe w zbiorowej podświadomości. Perspektywa końca okresu płodności i jego kulminacji, czyli menopauzy, odbierana jest jak coś gorszego, jak rodzaj jakiejś kary czy nieszczęścia, przypisanego każdej kobiecie. Tymczasem okres przedmenopauzalny jest bardzo istotnym i dającym wiele możliwości etapem życia kobiety. Aby móc wyciągnąć z niego jak najwięcej korzyści, potrzebna jest równowaga i pewność siebie. W tym wieku kobieta ma zazwyczaj wystarczająco dużo doświadczenia, by rozpoznać swoje możliwości i z ufnością do samej siebie poruszać się po świecie. Kobiety, które uwierzyły w mit, że koniec macierzyństwa oznacza koniec kobiecości i atrakcyjności, zaczynają tracić formę, są mniej witalne. Czują się staro i zaczynają wyglądać staro. Szybciej też pojawiają się u nich objawy menopauzy.

Pogląd, wedle którego atrakcyjna może być tylko młoda kobieta, wszczepiany jest nam od dzieciństwa. Dziś z ogromną intensywnością utrwalają go media.

Żyjemy w kulturze starzejącej się, gdzie panuje przekonanie, że naturalnym stanem dla człowieka starego jest przygnębienie, ciągłe zmęczenie, szwankująca pamięć, nieustanne niezadowolenie i zrzędliwość. Lansowanie mody na młodość pogłębia takie przekonanie i rodzi ogromne frustracje. Także my sami, jako społeczeństwo, kreujemy te złe wzory myślenia, zachowania i lęki. Efekt jest taki, że kobieta zamiast wierzyć we własną siłę, atrakcyjność i witalność przez całe życie, zaczyna „programować się” negatywnie i wręcz dążyć do tego, by jej ciało i umysł osłabły z wiekiem. Myśli o starzeniu się i rozpadzie ciała, zamiast zdać sobie sprawę z tego, że nadchodzi kolejny etap w jej życiu, pełen nowych wyzwań, którym powinna sprostać. Znam kobiety, które dopiero po pięćdziesiątce znalazły możliwość zrealizowania swoich młodzieńczych ambicji, zaczęły malować, pisać, haftować, hodować konie, czyli robić to, co zawsze chciały robić, a co wcześniej jakoś im nie wychodziło. Takie nowe wyzwania są nie do przecenienia.

Negatywny stosunek do procesu starzenia się jest jednak głęboko w nas zakorzeniony. Niełatwo go zmienić.

Wierzę jednak, że jest to możliwe. Jedyną rzeczą, jaką możemy zrobić, jest traktowanie siebie jako pionierów nowego sposobu myślenia, w którym proces starzenia i perspektywa menopauzy będą zdefiniowane na nowo. Im więcej kobiet uwierzy we własny potencjał, odrzuci stereotypy i zignoruje zbiorowe lęki, tym większa jest szansa na to, że nauczymy się traktować drugą połowę życia jak pełnowartościowy etap, w który wchodzimy w zdrowiu i poczuciu szczęścia.

Pozytywny sposób myślenia chyba jednak nie wystarczy, by okres zmian przedmenopauzalnych i menopauzalnych przejść bez bólu i cierpienia.

Oczywiście niezbędny jest też odpowiedni tryb życia i właściwa dieta. Chciałabym jednak podkreślić, że nasz sposób myślenia i postawa, jaką przyjmujemy, mają ogromny wpływ na to, jak radzimy sobie na każdym etapie życia, a więc także w drugiej jego części. Badania dowodzą, że negatywny pogląd na menopauzę powoduje przyrost nieprzyjemnych symptomów, takich jak: napady gorąca, nocne pocenie, rozdrażnienie, trudności ze snem, z koncentracją. Oczywiście niezwykle ważne jest zdrowie emocjonalne – te kobiety, które w pierwszej połowie życia zdążyły dojść ze swymi uczuciami do ładu i czują się zdrowe emocjonalnie, wchodzą w jego drugą połowę z ogromnym zapasem nowej energii, z potrzebą ochrony praw własnych oraz innych ludzi. Psychologicznie zdrowej kobiecie po czterdziestce łatwiej jest panować nad własnymi uczuciami, łatwiej jest jej wybaczać cudze winy i zapominać o ranach i bólu. Dojrzała kobieta potrafi stworzyć dystans i nie koncentrować się na tym, co bolesne i co wcześniej urastało do rozmiarów olbrzymich energochłonnych urazów. Lata obserwacji i doświadczeń pozwalają zrozumieć, że nieraz ludzie mówią i działają bezmyślnie, czasem z powodu ignorancji, czasem z powodu tego, co dane im było przeżyć i co pozostawiło w nich bolesny ślad. Świadomość tego pozwala dokonać wyboru – można albo zająć się najmniej znaczącymi problemami innych, poświęcając własną wolność, spokój i energię, albo można skupić się bardziej na sobie i pielęgnować własną harmonię, integralność.

Ta druga postawa może być odbierana jako nieco egoistyczna…

Kobieta na progu połowy życia jest gotowa do tego, by zdać sobie sprawę z tego, że zaspokajanie własnych potrzeb nie jest egoistyczne i samolubne, lecz naturalne i zdrowe. Wie, że nadmierne poświęcenie może być zgubne – przedkładając czyjeś potrzeby ponad swoje, pozbawia innych możliwości samodzielnego rozwoju, a sama naraża się na wyzbycie własnej energii do tego stopnia, że może popaść w depresję lub chorobę. Z jednej strony zatem pomaga innym, z drugiej strony jednak potrafi korzystać z tego, co inni jej ofiarują. Co więcej – często czuje się tak, jakby właśnie teraz stawała się kobietą, osiągała pełnię swoich możliwości. Jest pełna sił witalnych, ma wrażenie, że przeżywa najlepsze lata swojego życia. Jej samopoczucie odzwierciedlone jest w jej zdrowym wyglądzie. Oczywiście nie każdej kobiecie się to udaje. Czasem bywa niestety tak, że nie dojrzewamy emocjonalnie i w drugą połowę życia wkraczamy w stanie wewnętrznej dysharmonii. Wówczas dominują w nas negatywne uczucia: strach przed starością, niechęć, a nawet nienawiść do samej siebie, zaciekłość, często potrzeba sterowania innymi i kontrolowania ich życiem.

W każdej dojrzałej kobiecie tkwi zatem głęboka mądrość, jednak nie każda z nas potrafi umiejętnie tę mądrość z siebie wydobyć.

To właśnie z uwagi na ową mądrość we wszystkich starożytnych kulturach cenione były kobiety dojrzałe i stare. O kobietach po menopauzie mówiono, że „zatrzymują swoją mądrą krew”. Zostawały wówczas prorokiniami, kapłankami, szamankami i uzdrowicielkami, do których zwracano się z najpoważniejszymi problemami i które udzielały najmądrzejszych rad. Współczesne społeczeństwo nie chce dostrzegać tych szczególnych wartości starszej kobiety. Tymczasem jej jasność umysłu, przenikliwość i niezłomność są ogromnym darem dla nas wszystkich.