Artykuły

Emocje, a diagnoza raka piersi

Załóżmy taką sytuację – kobiecie, która czuje się zdrowa, przy rutynowym badaniu, wykryto guz piersi. Wynik biopsji: nowotwór złośliwy. Jak w takiej sytuacji się bronić? Jak się ratować?

To niezwykle trudne. Na wieść o raku kobiety często reagują jak na wyrok śmierci – strachem i przerażeniem. Trudno w takim momencie zachować rozsądek, to zrozumiałe. Warto jednak się zmobilizować i, po pierwsze, dowiedzieć się, jakie jest realne zagrożenie w danym przypadku. Nowotwór w miarę szybko wykryty i natychmiast leczony jest bowiem wyleczalny. Warto zatem jak najszybciej zebrać możliwie jak najwięcej informacji na temat metod leczenia. Poddając się terapii, należy jednocześnie dbać o wszystkie sfery życia, nie tylko o stan fizyczny, ale także o sferę psychiki; jeśli psychika jest obciążona, to dodatkowo obciążone jest i  ciało, które przecież musi mieć siłę, by się bronić. Osoby z chorobą nowotworową z jednej strony potrzebują silnego emocjonalnego wsparcia z zewnątrz. Z drugiej strony muszą jednak same podjąć wysiłek, mający na celu wewnętrzne wzmocnienie, oparte na dogłębnym zrozumieniu choroby i jej znaczenia. Powszechnie bowiem nasz stosunek do choroby jest bardzo negatywny, traktujemy chorobę jak coś złego, jak nieszczęście, kara itd. Nasze wrogie nastawienie odzwierciedla nawet język, jakim się posługujemy, opisując stan chorobowy. Mówimy przecież: „zwalczać chorobę”, „zabić bakterie”, „pokonać ból”. Tymczasem choroba nie jest naszym wrogiem, lecz sygnałem, jaki wysyła ciało do naszej świadomości po to, by o czymś nas poinformować, byśmy spojrzeli na siebie na nowo, dokonali jakiejś zmiany. Z choroby wychodzimy doświadczeni i wzbogaceni, wkraczamy w życie z nową siłą, potrafimy na nowo docenić wszystko, co życie przynosi, każdą chwilę. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla większości osób takie myślenie jest obce i niezwykle trudne. Ponieważ jednak spotykam osoby, którym udało się pokonać wewnętrzne blokady i pozytywnie wykorzystać chorobę, wierzę, że taka głęboka przemiana w myśleniu jest możliwa.

Osoby dotknięte chorobą nowotworową często czują się osamotnione w swoim cierpieniu.

Tymczasem ludzi tak samo, a nawet bardziej doświadczonych przez los jest bardzo wielu. Przytoczę pewną buddyjską przypowieść, która o tym mówi: „Do Buddy przychodzi kobieta, która straciła swe jedyne, ukochane dziecko. Pogrążona w rozpaczy, przez łzy, prosi Buddę, by zwrócił jej syna, by przywrócił chłopcu życie. Budda mówi: – Dobrze, uczynię to, ale pod warunkiem, że przyniesiesz mi ziarenko ryżu z domu, w którym nikt nigdy nie zaznał bólu ani nieszczęścia. Kobieta wędruje więc przez wiele miesięcy po okolicach, po całym kraju. Po roku wraca do Buddy: – Nie znalazłam takiego domu, ale już wiem i rozumiem, co chciałeś mi powiedzieć.”

Wspomniała pani o potrzebie wsparcia z zewnątrz. Są specjalne grupy wsparcia dla kobiet z chorobą nowotworową, dla kobiet po amputacji piersi…

Dzięki uczestnictwu w spotkaniach w grupie wsparcia, pacjenci mogą podzielić się z innymi swoimi troskami, swoim cierpieniem, wymienić doświadczenia. Często przebywając w takiej grupie czują się wzmocnieni, bo widzą, że nie są na świecie sami ze swym problemem. Nie dla wszystkich jednak grupa wsparcia jest dobrym rozwiązaniem. Znam kobiety, które po spotkaniach z innymi chorymi były jeszcze bardziej przygnębione niż wcześniej, do swojego cierpienia dokładały cudze cierpienie, czyjś ciężar przyjmowały na siebie. Więc zamiast się wzmocnić, traciły nadzieję, bo z bliska mogły obserwować kogoś, kto miał gorsze rokowania od nich. Przed przyłączeniem się do grupy wsparcia, warto zatem rozważyć, czy rzeczywiście jest mi taka konfrontacja z innymi potrzebna, czy grupa będzie miała na mnie pozytywny czy negatywny wpływ.

Co w przypadku choroby nowotworowej piersi mogą zrobić lekarze, a co może zrobić sama pacjentka?

Nowotwór piersi leczy się zwykle operacyjnie, poprzez usunięcie samego guza, usunięcie guza z fragmentem piersi (kwadrantektomia) lub amputację całej piersi (mastektomia). Leczenie uzupełnia się chemioterapią, radioterapią, hormonoterapią. Ponieważ wszystkie te terapie bardzo obciążają organizm, warto zastosować równolegle naturalne kuracje wzmacniające. Na polskim rynku dostępne są różnego rodzaju mieszanki ziołowe, m.in. przygotowywane przez księży, preparaty z roślin i ziół rosnących w Ameryce Południowej i wiele innych. Chciałabym podkreślić, że preparaty te należy traktować jako uzupełniające leczenie, a nie jako leczenie właściwe. Łatwo bowiem popaść w pułapkę – zaczynamy kupować całe serie naturalnych kuracji antynowotworowych, często bardzo drogich, i zaczynamy całą uwagę skupiać na tym kupowaniu, na kompletowaniu wszystkiego, co nam do kuracji jest potrzebne, zapominając przy tym o sobie. Wierzymy, że ratunek przyniesie nam coś lub ktoś z zewnątrz. Odwracamy myśli od choroby, przestajemy zgłębiać jej znaczenie,  tymczasem to w głębi nas, w naszej świadomości tkwi wielka moc leczenia. Stosując kuracje ziołowe i suplementy, powinnyśmy odpowiednio się odżywiać i przede wszystkim skupiać się na sobie. Korzystajmy zatem z naturalnych rozwiązań terapeutycznych, ale róbmy to mądrze.

Onkolodzy stawiają pacjentkom w trakcie leczenia, a czasem i po leczeniu, spore ograniczenia – zabraniają im na przykład podróżować.

Organizm poddany terapii (zwłaszcza chemio- i radioterapii) jest mocno osłabiony, więc wszelki wysiłek, zmiana klimatu, stres związany ze zmianą miejsca mogą rozregulować organizm i wywołać negatywne skutki. Dlatego lekarze przekonują pacjentki, by prowadziły jak najmniej intensywny tryb życia. To jest oczywiście sprawa bardzo indywidualna, uważam jednak, że jeśli pacjentka jest w dobrej kondycji fizycznej, a wyjazd nad morze czy do sanatorium da jej okazję, by oderwać się od codziennych trosk, odprężyć się i odpocząć, to może sobie pozwolić na wyjazd. Oczywiście podczas takiego pobytu powinna się oszczędzać, jej aktywność powinna być umiarkowana.

Bywa tak, że kobieta choruje na raka piersi w momencie przechodzenia menopauzy. Czy w czasie leczenia choroby piersi oraz po jej wyleczeniu można stosować HTZ?

Miałam pacjentki po chorobie nowotworowej piersi, które przychodziły do gabinetu i skarżyły się na uciążliwe objawy menopauzy: napady gorąca, kłopoty ze snem, rozdrażnienie. Wiedziały, że przebyta choroba nowotworowa jest przeciwwskazaniem do stosowania HTZ, bardzo jednak cierpiały z powodu przykrych objawów. Uważam, że w takich sytuacjach najlepsze jest zastosowanie w pierwszej kolejności terapii naturalnej – preparatów ziołowych i homeopatii. Jeśli terapie te okazują się nieskuteczne, można zastosować hormony bioidentyczne, pod ścisłą kontrolą lekarza.

Czy po wyleczeniu choroby nowotworowej piersi możemy mieć pewność, że już jesteśmy zdrowe, że choroba nie powróci?

Zazwyczaj lekarz onkolog informuje pacjentkę o jej stanie. Po usunięciu guza zwykle pacjentka jest monitorowana, kontrolnie oznacza się markery, robi się badania palpacyjne, usg, mammografię. Leczenie jednak nie powinno się zakończyć usunięciem guza, czyli wyeliminowaniem skutku choroby. Najważniejszy jest bowiem nie skutek choroby, ale jej przyczyna. Lekarz, wraz z pacjentką powinien zatem dojść do tego, jaka była przyczyna choroby. Czasem jest to nieodpowiedni tryb życia, stres, dieta. Po zakończeniu leczenia medycznego warto wprowadzić pozytywne zmiany, odnoszące się do sfery będącej źródłem choroby. Przezwyciężenie choroby i znalezienie jej przyczyn to bardzo ważny moment, to szansa na zdrowie w przyszłości – szansa, którą należy wykorzystać.

Leave a Comment